Email marketing to solidna podstawa – tu nic się nie zmienia. Ale jeśli chcesz mówić do klientów językiem ich codzienności, nie możesz ignorować SMS-ów. Razem tworzą układ idealny: email buduje relację, a SMS zamyka sprzedaż. W tym artykule pokażę, jak połączyć email marketing i SMS marketing w spójną strategię, która działa szybko, skutecznie i z wyczuciem.
Dobrze zaplanowane połączenie emaila i SMS-a to nie powielenie komunikatów, tylko dialog z klientem na dwóch poziomach – jeden pogłębia relację, drugi działa natychmiast.
Email marketing daje przestrzeń na opowieść. Na pokazanie wartości marki, edukację, budowanie zaufania. SMS to z kolei kanał reaktywny – szybki impuls, który ma uruchomić działanie: zakup, kliknięcie, powrót do koszyka. Jeśli Twoje wiadomości płyną z jednego źródła danych i są dobrze zsynchronizowane, zyskujesz coś więcej niż tylko zasięg. Zyskujesz spójność doświadczenia.

Po pierwsze: dlatego że konsumenci tego oczekują. 74% z nich chce komunikacji dopasowanej do ich preferencji – również kanałowych. Po drugie: dlatego że oba kanały działają, ale w inny sposób.
Email marketing generuje wysoki zwrot z inwestycji, ale nie ma tej natychmiastowości, którą daje SMS. Z kolei SMS-y wywołują szybsze reakcje – 65% osób przyznaje, że kupiło coś wcześniej, niż planowało, pod wpływem jednej wiadomości tekstowej.
Wnioski? Email i SMS się nie dublują. One się uzupełniają.
Najlepsze efekty osiągniesz wtedy, gdy wiesz, które sytuacje wymagają szczegółu, a które – impulsu. Oto uproszczony schemat.
Email:
SMS:
W dobrze zorganizowanym systemie marketing automation każdy kanał pełni swoją funkcję – i działa dokładnie wtedy, kiedy ma największy wpływ na odbiorcę. Poniżej znajdziesz konkretne scenariusze, które możesz wdrożyć od zaraz – z wykorzystaniem narzędzi takich jak Klaviyo, ActiveCampaign czy Salesforce Marketing Cloud.
Email #1 (1 godzina po porzuceniu):
Temat: „Zostawiłeś coś w koszyku…”
Treść: przypomnienie z wizualnym podglądem produktu, CTA: „Dokończ zakupy”.
→ Jeśli klient nie kliknie…
SMS (po 48h):
„Hej [imię], ten [nazwa produktu] wciąż czeka w Twoim koszyku. Zgarnij -10% z kodem LAST10 → [link]”
SMS (dzień przed startem):
Tylko do VIP-segmentu lub klientów z ostatnimi 3 zakupami
„Jutro premiera naszej nowej kolekcji. Chcesz mieć pierwszeństwo? Zapisz się tu: [link]”
Email (dzień premiery):
Temat: „Już jest! Nowa kolekcja, którą pokochasz”
Treść: storytelling, inspiracje, zdjęcia, CTA do sklepu
→ Możesz dodać automatyczne rozróżnienie: kto kliknął w SMS-a, nie dostaje już maila z tą samą treścią, tylko przypomnienie 2 dni później.
Email (1 tydzień przed urodzinami):
Temat: „Wpadnij po urodzinowy prezent”
Treść: gratulacje, kod rabatowy, inspiracje produktowe, CTA: „Zrealizuj prezent”
SMS (dzień przed końcem promocji):
„Ostatni dzień na wykorzystanie urodzinowego prezentu ? Kod: URODZINY20 → [link]”
Uwaga: automatyzacja powinna uwzględniać czas aktywacji kodu – nie wysyłaj SMS-a, jeśli klient już zrealizował rabat.
Email (natychmiast po zakupie):
Temat: „Dziękujemy za zamówienie!”
Treść: podsumowanie zamówienia, przewidywany termin wysyłki, link do śledzenia
SMS (w momencie nadania przesyłki):
„Twoje zamówienie #1938 zostało wysłane ? Sprawdź status: [link]”
Tutaj warto zastosować warunek: jeśli klient nie otworzył maila z podsumowaniem przez 12 godzin – wyślij mu skróconą wersję SMS-em.
Email (po 60 dniach braku aktywności):
Temat: „Brakuje nam Ciebie…”
Treść: subtelna próba reaktywacji, propozycja dopasowana do wcześniejszych zakupów
→ Jeśli brak otwarcia…
SMS (po 72h):
„[imię], mamy dla Ciebie coś ekstra ? -15% na ulubione produkty tylko dziś → [link]”
Email (3–5 dni przed):
Temat: „Przygotuj się – startujemy już niedługo”
Treść: zapowiedź oferty, możliwość zapisania się na wcześniejszy dostęp, budowanie napięcia
SMS (w dniu startu):
„[imię], ruszamy z [nazwa kampanii]! ? Sprawdź teraz: [link]”
SMS działa tu jak „przycisk START” – skrót, który uruchamia konwersję bez potrzeby przewijania treści.
Wszystkie powyższe scenariusze możesz zbudować na prostym workflow:
I wszystko to możesz zamknąć w jednym, dobrze przemyślanym flow. Nie musisz wybierać między SMS a emailem – wystarczy, że dasz każdemu z nich odpowiedni moment i kontekst.

Największy błąd, jaki możesz popełnić, to traktować email marketing i SMS jako osobne byty – jak dwa odrębne światy, które działają równolegle, ale się nie widzą. Klient tego nie zrozumie. Albo inaczej – zrozumie zbyt dobrze. Jeśli dostanie SMS-a z rabatem na produkt, który przed chwilą kupił po kliknięciu w newsletter, uzna to za nachalność albo bezmyślność. A czasem za jedno i drugie.
Niewidzialne dla marki błędy są bardzo widoczne dla odbiorcy. I niestety, są kosztowne – nie tylko wizerunkowo. W dobie rosnących kosztów pozyskania subskrybenta nie można pozwolić sobie na utratę zaufania przez niedopasowaną komunikację.
Dlatego kluczowe jest jedno: wspólna baza danych i jedno źródło prawdy. Dane z obu kanałów powinny płynąć do jednego miejsca – najlepiej do zintegrowanego CRM-u B2C, który działa w czasie rzeczywistym i potrafi uwzględnić aktywność, historię zakupów, preferencje i reakcje użytkownika. Przykład? Klaviyo łączy dane z emaili, SMS-ów, formularzy, sklepu internetowego i aplikacji – a następnie pozwala je filtrować, segmentować i aktywować w kampaniach automatycznych.
Wyobraź sobie taki scenariusz:
To właśnie jest prawdziwa personalizacja – działanie oparte nie na przeczuciu, ale na zachowaniu.
Dane umożliwiają też budowanie bardzo precyzyjnych segmentów. Możesz np. stworzyć grupę użytkowników, którzy:
W takim segmencie możesz testować zupełnie inny język komunikacji, oferty premium albo ekskluzywne dostępne tylko przez SMS.
Co ważne – dobrze zintegrowany system pozwala także na dynamiczne wykluczanie klientów z niepotrzebnych kampanii. Jeśli ktoś już zrealizował kupon z emaila, nie musi dostawać SMS-a z przypomnieniem. Jeśli ktoś wypisał się z newslettera, ale pozostał subskrybentem SMS, możesz spróbować reaktywacji w inny sposób – z szacunkiem i precyzją.
Bez danych to niemożliwe. Albo gorzej – pozorne. Bo bez aktualnych, zsynchronizowanych danych ryzykujesz, że Twoja „personalizacja” to tylko zmienna {first_name} na początku wiadomości. A to dzisiaj zdecydowanie za mało.

Pomimo tego że SMS jest bardziej osobisty, nie możesz traktować go jako „bardziej skutecznego emaila”. To zupełnie inny kanał – z inną dynamiką, innym poziomem zaufania i innymi oczekiwaniami po stronie odbiorcy. Jeśli nie zachowasz ostrożności, bardzo łatwo naruszysz granicę między efektywną komunikacją a irytującym spamem.
Oto absolutne minimum, które trzeba spełnić:
Email i SMS to dwa różne kanały komunikacji marketingowej, które wymagają niezależnych podstaw prawnych. W Polsce reguluje to zarówno RODO (w kontekście danych osobowych), jak i Prawo telekomunikacyjne (w kontekście zgód na komunikację elektroniczną). Nie wystarczy jedna ogólna zgoda – musisz jasno wskazać, że użytkownik zapisuje się na wiadomości email i/lub SMS, z osobnymi checkboxami.
Link rezygnacji w stopce maila to standard. W SMS-ie musi wystarczyć jeden komunikat: „STOP”. W Polsce praktyką rekomendowaną przez UKE i UOKiK jest umożliwienie wypisania się równie łatwo, jak zapisania się – i to bez zbędnych pytań czy barier.
Nawet jeśli technicznie nie ma przepisów, które zabraniałyby wysyłać SMS-y o 5 rano, to praktyka pokazuje, że właśnie takie przypadki są najczęściej zgłaszane jako nadużycia. Z danych GUS i raportów e-commerce wynika, że większość użytkowników w Polsce dokonuje zakupów mobilnych między 17:00 a 22:00 – to optymalne okno czasowe dla komunikacji SMS. Wysłanie wiadomości poza tym zakresem może nie tylko zostać zignorowane, ale wręcz zrazić klienta.
Nie każdy potrzebuje codziennego przypomnienia o promocji. W rzeczywistości tylko 11% polskich konsumentów chce otrzymywać SMS-y częściej niż raz w tygodniu (badanie SMSAPI, 2023). Co ciekawe, 48% badanych deklaruje, że jeśli otrzymają zbyt wiele wiadomości tekstowych od jednej marki, wypiszą się z subskrypcji całkowicie – także z newslettera.
Ponadto warto pamiętać o tzw. zasadzie proporcjonalności treści do kanału. SMS ma swoją siłę właśnie dlatego, że nie pojawia się zbyt często. Jeśli odbiorca przyzwyczai się, że dostaje pięć SMS-ów tygodniowo, to szósty nie wywoła żadnej reakcji – poza irytacją.
W USA obowiązuje ustawa CAN-SPAM, a w Europie – RODO oraz tzw. dyrektywa ePrivacy. W Polsce dodatkowo obowiązują wytyczne Prezesa UKE i UODO. Przepisy to jedno, ale równie ważna jest kultura komunikacji – realne oczekiwania odbiorców. A te mówią jasno: kontaktuj się rzadziej, ale z większym wyczuciem. Przy okazji sprawdź, jakich narzędzi używać, jeśli planujesz masową wysyłkę SMS.
Połączenie tych dwóch kanałów to nie opcja. To konieczność, jeśli chcesz mówić do klienta spójnie, naturalnie i skutecznie. Wymaga to jednak więcej niż narzędzi i automatyzacji. Potrzebujesz strategii, danych i umiejętności. A przede wszystkim – zrozumienia, że email i SMS to nie konkurencja, tylko zgrany zespół.
Jeśli chcesz wykorzystać ich pełen potencjał i nie tracić czasu na kosztowne błędy, warto powierzyć to zadanie specjalistom. Takim, którzy zrozumieją Twoją markę, klientów i cele biznesowe – i zamienią je w skuteczne kampanie.
Połączenie email marketingu z SMS marketingiem pozwala budować relacje i jednocześnie skutecznie zwiększać konwersję. Email angażuje treścią, a SMS działa natychmiastowo i skutecznie motywuje do działania.
Najlepiej używać zintegrowanego CRM-u B2C, który zbiera dane z obu kanałów w czasie rzeczywistym. Dzięki temu można automatyzować komunikację i personalizować ją na podstawie rzeczywistych zachowań klientów.
SMS sprawdza się przy pilnych komunikatach, np. promocjach i dostawach. Email lepiej nadaje się do treści edukacyjnych, newsletterów i budowania relacji. Kluczowe jest dobranie kanału do celu wiadomości.
Najczęstsze błędy to brak synchronizacji baz danych, zbyt częsta komunikacja, brak segmentacji oraz wysyłanie tych samych treści jednocześnie przez oba kanały bez kontekstu i celu.
Tak, RODO oraz polskie Prawo telekomunikacyjne wymagają osobnych, świadomych zgód na komunikację mailową i SMS-ową. Nie można wysyłać SMS-ów na podstawie zgody na newsletter.
Według danych z Polski, większość konsumentów akceptuje 1–2 SMS-y tygodniowo. Warto jednak segmentować bazę i dostosować częstotliwość do zaangażowania i preferencji odbiorców.